Pisze tu i teraz, siedzac po ciemku w nowej kuchni i kradnac net z telefonu.
Dzisiaj stolarz rzekl do mnie tak:
"niech pani kupi mole bo inaczej ta szafka nie bedzie wisiec".
No to kupie.
Nabralam wprawy w kupowaniu rzeczy, ktore znam jako cos tam a one istnieja jako cos tam...
Stolarz skonczyl pokoj Ignatka. Udal sie nader. Pomimo malosci swej.
Stolarz konczy moja polke na bibeloty czyli krowy.
A ja?
A ja osiagnelam szczyt roztargnienia.
Pojechalam do sklepu kupic ...telewizor do czesci domu przeznaczonej dla dzieci...
Kupilam duzo innych rzeczy.
O telewizorze zapomnialam.
A Ignacy kupil garnki. Z wieeeeelu garnkow dostepnych w Ikei udalo mu sie kupic akurat takie, ktore nie dzialaja z plyta indukcyjna;)
Jest cudnie.
piątek, 4 listopada 2011
czwartek, 3 listopada 2011
Nadzieja matką głupich.
Miałam nadzieję, że skoro już wiem, jaki mam piec i dlaczego. Skoro wiem, jak działa.
Skoro wiem, gdzie mamy wszelakie przewody. Skoro potrafię odpowiedzieć na prawie wszystkie pytania dotyczące naszego domu...
Sądziłam, że już dosyć pytań.
Że jestem wolna.
Otóż nie.
Dopadł mnie dzisiaj pan od tepsy. Internet przenosimy.
A jak?
A gdzie kable?
A jaki?
Ech.
A jeszcze satelitka....
Skoro wiem, gdzie mamy wszelakie przewody. Skoro potrafię odpowiedzieć na prawie wszystkie pytania dotyczące naszego domu...
Sądziłam, że już dosyć pytań.
Że jestem wolna.
Otóż nie.
Dopadł mnie dzisiaj pan od tepsy. Internet przenosimy.
A jak?
A gdzie kable?
A jaki?
Ech.
A jeszcze satelitka....
środa, 2 listopada 2011
Czy to już ta chwila?
Czy wreszcie nadchodzi ten moment, w którym będę mogła powiedzieć:
"Wybudowałam dom" ?
Chyba tak.
I co teraz?;-)
"Wybudowałam dom" ?
Chyba tak.
I co teraz?;-)
wtorek, 1 listopada 2011
Nosił wilk razy kilka...
Nosimy.
Od rana nosimy rzeczy. Z domu do domu.
Nawet przegapiliśmy mistrzowskie lądowanie samolotu bez podwozia.
Nosimy i nosimy.
I obserwujemy ciekawe zjawisko.
Otóż pomimo wyniesienia sporej ilości rzeczy na śmietnik. Pomimo wyniesienia sporej ilości rzeczy do nowego domu, w starym domu mamy tych rzeczy ciągle pełno.
Skąd się biorą?! Czemu mamy tyle rzeczy o których nie wiemy, że je mamy?
Jesteśmy zagubieni.
Jak w starym dowcipie:
"Szeregowiec Kapusta, będziecie kopać ten rów od tego słupka do godziny ósmej wieczorem. To się czasoprzestrzeń nazywa".
U nas coś podobnego dzieje się z rzeczami.
Tylko jeszcze nie wiem, jak to nazwać.
Od rana nosimy rzeczy. Z domu do domu.
Nawet przegapiliśmy mistrzowskie lądowanie samolotu bez podwozia.
Nosimy i nosimy.
I obserwujemy ciekawe zjawisko.
Otóż pomimo wyniesienia sporej ilości rzeczy na śmietnik. Pomimo wyniesienia sporej ilości rzeczy do nowego domu, w starym domu mamy tych rzeczy ciągle pełno.
Skąd się biorą?! Czemu mamy tyle rzeczy o których nie wiemy, że je mamy?
Jesteśmy zagubieni.
Jak w starym dowcipie:
"Szeregowiec Kapusta, będziecie kopać ten rów od tego słupka do godziny ósmej wieczorem. To się czasoprzestrzeń nazywa".
U nas coś podobnego dzieje się z rzeczami.
Tylko jeszcze nie wiem, jak to nazwać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)