środa, 8 sierpnia 2012

My młodzi w pierwszej połowie XXI wieku.

Jest taki wiersz, który pamiętam z pamiętników szkolnych:

" My młodzi w drugiej połowie XX wieku

   Zdobywający księżyc

   rozbijający atomy.."

i w ten deseń to szło.

Teraz nastał inny  czas.

Nastał czas dzieci z pierwszej połowy XXI wieku.

Do tego pokolenia należą nasze dzieciaki.

Większość w roku urodzenia ma 2 na początku.

I większość z nich codziennie ma do czynienia z technologią, jaka nam się śniła i marzyła gdy czytaliśmy książki sf.

To dzieci z innego świata.

Ufoludki.

Uświadomiłam to sobie dosyć mocno, gdy Lenka ostatnio chciała oglądać bajkę na kompie.

I pyta :

"Tato, jak włączyć?"

Na to mądry ojciec odpowiada:

"Musisz wejść w Komputer".

(mając na myśli oczywiście ikonkę na pulpicie)

Lenka pooglądała kompa z przodu i z tyłu i zapytała:

"Ale jak? Którędy?"

Dla niej nie było to niemożliwe. Po prostu na pewno jest jakiś sposób,żeby w ten komputer wejść.

Przecież nie takie rzeczy dzieją się w filmach i bajkach.


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wakacji czar.

Nie mam pojęcia, czemu co roku wydaje mi się, że wakacje to jakiś zaczarowany czas, który sprawi, że stanę się   chuda i piękna.

W tym roku też się nie udało.

Wakacje nie działają.

Dwa tygodnie nad zatoką, dwa tygodnie grania w Tichu, Wintera, Robinsona, sporadycznych ruchów w kierunku plaży.

Wakacje są po to,żeby się dobrze bawić.

I już.

A chudnąć trzeba w jakiś inny czas.

Najlepiej ten drugi.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Die Hard Teacher

Zaczęły się wakacje, Merry została odcięta od zgiełku szkolnych korytarzy, od jazgotu szalejących dzieciaków, od zamieszania i chaosu generowanego przez jej wychowanków. Wokół niej cisza i spokój. Dramat...

Nasza czwórka dzieci, mimo największych starań, nie potrafiła zaspokoić potrzeb pani nauczycielki, choć biegają, choć się kłócą, choć Lena wyje, a Nina skacze, choć dają z siebie max, to wciąż za mało. Dlatego na wakacje Merry wypożyczyła dodatkowe dziecko - nad morze pojechaliśmy z Julką, koleżanką Niny. Piątka to już coś, to już - jak się dzieci sprężą - maszyna do generowania chaosu, wycieczka na plażę to już pewna namiastka wycieczki klasowej, to już trzeba pilnować, to już trzeba policzyć, czy wszystkie są, czy idą gęsiego, czy mają kanapki na wycieczkę...

Dla Merry to mało. Nad morzem więc wydzierżawiła Wiktora, najstarszego syna Pieńkoszczaków. Drugi tydzień urlopu spędzaliśmy więc z szóstką dzieci. Wiktor niestety, jest dość spokojny, siedzi i nic nie mówi. To był raczej nieudany transfer. W zasadzie sprawdził się tylko podczas obiadow, tu faktycznie podbił poprzeczkę jedząc jakby było ich kilku, a nie jeden Wiktor.

Merry wciąż niezaspokojona. Wciąż jej mało. Rozgląda się za kolejnym transferami. Ktoś chce się pozbyć dzieciaków na tydzień czy dwa? Merry przygarnie. To prawdziwa die hard nauczycielka.

niedziela, 29 lipca 2012

Lena na wyspie Robinsona...

Od kilku tygodni Lenka z uporem maniaka bierze udział w testach Robinsona, dzielnie asystując w rozgrywkach, dowodząc Piętaszkiem i odkrywając żetony skarbów znajdujących się na kolejnych kaflach. Podczas każdej rozgrywki rysuje też nowe karty. Wczoraj dowiedziała się o istnieniu kart Bestii, na które można polować...
- Tato, a cego boją się bestie?
- Huku.
- Dobze. - ucieszyła się biorąc długopis i kartkę - Narysuję sowę.






[komentarz Merry]

Na wszelki wypadek dodam kilka słów wyjaśnienia. Bo może np ktoś nie wie lub nie pamięta, jakąż to cechę szczególną wymowy posiada Trzewik. Otóż w wersji Trzewika głoska "k" i głoska "h" brzmią podobnie, a nawet momentami tak samo!


Zatem Lena może spokojnie narysować zarówno sowę z "huhu" jak i kukułkę z "kuku"...


A zdaniem Trzewika i tak narobią huku...